Fort - poliO

Przejdź do treści


Fort-poliO, folio port, albo też i może port folio, jak zwał - tak zwał, czyli w wielkim skrócie o tym co robię.
Zaś o tym co robię, gdy nie "rysuję" informacje znajdziesz na moich stronach prywatnych. Linki do nich w stopce.






 Nie obce mi słowa :

- siena palona
- terpentyna
- płótno
- pędzel, sztaluga
- MaxErnst, Aivazowski
- Siudmak, Wierieszczagin
- Beksiński
- tablet, Krita Digital Painting
- Photo Shop, Corel, Sketchup
- lustrzanka, fotografia, kadr
- dron, 4K, gimball
mal01.jpg
mal02.jpg
mal03.jpg
mal04.jpg
mal05.jpg
mal06.jpg
mal07.jpg
mal08.jpg
       Pomysł WYWIESZENIA się kwitł we mnie powoli, ze wszystkich stron tylko adresy, maile, piny, puki, kody, numery, certyfikaty, protokoły.  Świat oszalał, oszalałem i ja.
Internet , teraz wiem jak to się pisze, wcześniej myliłem to pojęcie z innym.  
Pomocną dłoń podał mi sąsiada syn, który dobrze znał woźnego internatu przy Zespole Szkół Gastronomicznych, udałem się do niego po garść wskazówek, znaczy do tego woźnego, człek starszy już, bywały w świecie, on naprowadził mnie na dobrą drogę, wytłumaczył, iż nie o INTERNAT, a o INTERNET zapewne mi chodzi. Oświecił mnie niejako, opowiadał o świecie stron WWW, a erudytą był wspaniałym, mówił o mailach, allegrach, onetach, randkach, niesamowita sprawa.  Postanowiłem zrobić i ja taką stronę, pomyślałem po co pchać się od razu w WWW, może na początku wystarczy tylko jedno W,
tak też i zrobiłem. Moja pierwsza strona był dość statyczna, by nie powiedzieć uboga, zrobiłem ją z tektury falistej, wzmocnionej czterema listewkami, na trwałe zawiesiłem
w przedpokoju, na środku moje zdjęcie, pod spodem zdjęcie mojego kota, coś tam o sobie napisałem, dwa podkreślenia czerwonym markerem i jedno niebieskim.
Wyglądała super.
Po paru dniach, jako że strona powinna żyć, przy pomocy zszywacza i taśmy dwustronnej przymocowałem do niej pudełko po butach, już miałem skrzynkę mailową. Zaświtała mi jeszcze myśl, żeby jakiegoś APLETA JAVY umieścić, niestety nic z tego nie wyszło, w sklepie motoryzacyjnym mieli tylko APLETY do Hondny, Suzuki,
ale do JAVY nie mieli, co prawda znajomy co szmuglował knedliki z Czech obiecał mi coś takiego załatwić, ale ....
Kwesta ANIMACJI we fleszu też przepadła, byłem co prawda w Bielsku w Semaforze, tam gdzie kręcili Misia Uszatka i Bolka i Lolka, ale syndyk masy upadłościowej powiedział mi, że już nikogo ze starej ekipy animatorów nie zastałem. Zresztą natenczas wyszło, że we fleszu to już się nie robi.  Strona pozostała statyczna. Z kawałka starej rolety okiennej pomalowanej na żółto zrobiłem BANNER, umieszczając na nim proporczyki Polonii Bytom, Górnika Zabrze, Świadectwo Pierwszej Komunii wnuczki sołtysa
z Parzymiechów Dolnych i tabliczkę informacyjną posterunku SOK z dworca kolejowego w Słupsku, obok na gwoździu wisiała skarbonka z puszki po piwie, zawsze to parę groszy wpadnie za reklamę.
Pokazałem ją sąsiadce, znaczy stronę pokazałem, a nie sąsiadkę sąsiadce. Zaraz też zrobiła swoją stronę, ale zrobiła ją na szydełku, na dole przyczepiając takie kolorowe koraliki ze szkła, widać było kobiecą rękę. To były pierwsze strony w na naszej ulicy, potem jeszcze doszła strona zakładu pogrzebowego "PROMYCZEK", piękna, gustowna zrobiona z płyty granitowej i chromowanych uchwytów od trumny. Odwiedzaliśmy w trójke te swoje strony, dodaliśmy się wzajemnie do ulubionych, po jakimś czasie zrobiliśmy linki ze sznurka do wieszania prania. Licznik odwiedzin wzajemnych zrobiony z zawieszonego na gumce ołówka kopiowego i gumki co jakiś czas musiałem kasować, bo się przepełniał. Postanowiliśmy wyjść na świat, strona W to było za mało, dalszym krokiem była strona WW, zrobiłem zdjęcie tej swoje strony i stron sąsiadów, pokserowałem to , wywiesiłem na całej ulicy, w każdej klatce, nawet poleciałem na pocztę zamieścić adres strony w książce telefonicznej.
To cały czas było nie to , w dalszym ciągu brakowało nam tego ostatniego W.
Praktyka praktyką, ale wiedza teoretyczna jest najważniejsza, poszedłem do księgarni, bardzo miła pani poradziła mi pozycję SAMOTNOŚĆ W SIECI, a o to chodziło , o SIEĆ, od razu kupiłem wszystki pozycje o rybołóstwie, locję Bałtyku i przewodnik po latarniach morskich. Szlag by to trafił, ani słowa o WWW.
Szukałem dalej, obejrzałem wszystkie występy Adama Słodowego, obleciałem Praktikery na południu kraju, przejrzałem 30 roczników Młodego Technika, od deski do deski przeczytałem pierwsze wydanie ZRÓB TO SAM Adama Słodowego, ani słowa o WWW.

KILKA STRON JAKOŚ TAK UDAŁO MI SIE WYSTRUGAĆ PRZY OKAZJI.








  • Co oni mogą mi zrobić – spytał konfidencjonalnie – gdybym odmówił ?
    Prawdopodobnie będziemy cię musieli rozstrzelać.
  • Jak to "będziemy"?  – Co to znaczy "będziemy"?
    Odkąd to jesteś po ich stronie?
  • A mam być po twojej, kiedy cię będą rozstrzeliwać?

Skapitulował kolejny raz wykiwany.



... kiedy zerkasz w czeluść, czeluść zerka w ciebie ...
Prezentowane tu obrazki, fotografie i teksty są mojego autorstwa, no chyba, że podałem inaczej.
(C) - kopyrnięty rajt - wszelkie i nie wszelkie prawa zastrzeżone, a co ?
Podpinanie sie pod nie, kopiowanie i używanie w niecnych celach jest czystej miary sku...ństwem i tak to będę nazywał.
Wróć do spisu treści